logo banner
przyszłość i doświadczenie newsletter napisz BIP Unii Wolności























 


Czy Polska potrzebuje nowej konstytucji?

Jedną z najważniejszych cech sprawnie funkcjonującego państwa jest stabilność prawa. Dotyczy to w szczególności ustawy zasadniczej, która powinna być symbolem ciągłości państwa i przedmiotem dumy narodowej. Stany Zjednoczone mają tę samą konstytucję od ponad 200 lat. W tym czasie przeszły przez niewolnictwo, segregację rasową, wojnę domową, Wielki Kryzys lat 30., dwie wojny światowe, powołanie NATO i NAFTA. Żadne z tych wydarzeń nie wymagało powoływania lepszych - Drugich, Trzecich czy Czwartych Stanów Zjednoczonych. Częste zmiany konstytucji były natomiast plagą większości państw obozu socjalistycznego, są też charakterystyczne dla wielu krajów niedemokratycznych.
Nasza konstytucja z 1997 r., zaakceptowana przez naród w referendum, zagwarantowała swobody obywatelskie, zapewniła cywilizowane formy zmiany władz, uchroniła nas od nagłych upadków rządu, co było plagą w latach 1989-97.
Prawo i Sprawiedliwość proponuje ustanowienie IV Rzeczypospolitej opartej na nowej konstytucji. Obecną ustawę zasadniczą uważa za źródło kryzysu naszego życia publicznego. Zastanówmy się zatem, czy konstytucja opracowana przez PiS może uzdrowić państwo.

Mniej troski o godność obywatela
Obecna konstytucja mocno podkreśla szacunek dla każdego obywatela. Już w preambule - jako źródło prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna - obok Boga wymienia się "inne źródła". Obok poczucia odpowiedzialności przed Bogiem jest poczucie odpowiedzialności "przed własnym sumieniem". Preambuła PiS pozostaje przy jednostronnym Invocatio Dei.
W artykule o urzędowym języku polskim wykreślono zapis, że przepis ten nie narusza praw mniejszości narodowych wynikających z umów międzynarodowych. Dla otrzymania obywatelstwa polskiego, obok związków z Polską, trzeba się będzie wykazać "lojalnością" wobec naszego kraju. W PRL za brak "lojalności" urzędnicy odmawiali paszportu, w IV RP będą mogli odmówić przyznania obywatelstwa polskiego.
Wykreślono przepis o prawie do służby zastępczej dla osób, którym przekonania religijne lub wyznawane zasady moralne nie pozwalają na odbywanie służby wojskowej.

Mocniejszy prezydent
W trójkącie prezydent - parlament - rząd rzeczą niezwykle ważną jest utrzymanie równowagi pozwalającej każdemu z organów władzy na sprawne działanie. Z tego punktu widzenia projekt PiS budzi istotne zastrzeżenia. Osłabiona zostaje pozycja premiera - m.in. poprzez przyznanie prezydentowi prawa do odrzucania kandydatów na ministrów przedstawionych przez szefa rządu. Ponadto prezydent będzie mógł rozwiązywać parlament i zarządzać nowe wybory bez podania powodu - a więc i wówczas, gdy rząd i parlament dobrze współpracują, ale reprezentują inną opcję niż prezydent. Niejasny jest też zapis opisujący sytuacje, w których głowa państwa może wetować ustawy uchwalone przez parlament. Reasumując, propozycje PiS nadmiernie komplikują stosunki między prezydentem, parlamentem i rządem.
Projekt PiS uwzględnia możliwość wprowadzenia ustawą ordynacji większościowej w wyborach do Sejmu. Ułatwiłoby to wyłanianie jednopartyjnego rządu. W takiej sytuacji warto by jednak rozważyć ordynację proporcjonalną do Senatu, co zapewniłoby wszystkim większym partiom obecność w parlamencie. Taką wszelako opcję PiS wyklucza, proponując jednomandatowe okręgi wyborcze do izby wyższej.

PRL w finansach
W konstytucji PiS brak jest zapisu zobowiązującego NBP do troski o wartość pieniądza oraz Rady Polityki Pieniężnej. Wykreślono też zapisy o maksymalnym dopuszczalnym zadłużeniu publicznym, zakazie finansowania deficytu budżetowego przez bank centralny i zapewnieniu budżetom terenowym środków odpowiednich do zadań nałożonych na samorządy lokalne. Tym samym wykreślono konstytucyjne gwarancje chroniące przed nawrotem plag, z jakimi mieliśmy do czynienia w czasach PRL - nadmiernego zadłużenia państwa, niekontrolowanej inflacji, fikcyjnej decentralizacji.

Wdeptać komunę
Najważniejsze dla PiS są zapewne propozycje dotyczące rozliczeń z przeszłością. Choć na 26 tys. złożonych dotychczas oświadczeń lustracyjnych żmudne i nieraz wieloletnie działania sprawdzające podjęto w stosunku do 17 tys. osób, projekt PiS postuluje konstytucyjny obowiązek objęcia lustracją dużo szerszego kręgu ludzi niż obecnie. Można się obawiać, że odbyłoby się to kosztem rzetelności, która dla utrzymania społecznego poparcia dla lustracji jest absolutnie niezbędna.
Konstytucja PiS otwiera szeroko wrota do dekomunizacji. Zwykłą ustawą można będzie usunąć z pracy wszystkich profesorów szkół wyższych oraz pozbawić funkcji kierowników wszystkich szczebli administracji, członków władz spółek giełdowych i spółek z udziałem skarbu państwa itp., jeśli tylko pracowali w aparacie PZPR lub pełnili jakiekolwiek funkcje w tej partii w latach 1982-89. Tymczasem wszelkie stanowiska mogą pełnić pospolici przestępcy, którzy dzięki - przez nikogo niekwestionowanej - instytucji zatarcia wyroku mają prawo deklarować niekaralność już po pięciu czy dziesięciu latach po odsiadce.
PiS postuluje powołanie Komisji Prawdy i Sprawiedliwości - nadzwyczajnego organu, który wykrywałby i ujawniał działania, jakie w ostatnim 15-leciu podejmowali urzędnicy państwowi w "interesie prywatnym lub grupowym". Dlaczego akurat to ciało miałoby być odporne na naciski polityczne i w jaki sposób miałoby należycie oceniać działania polityków i organów państwowych, skoro nie potrafiły tego zrobić prokuratury i sądy? Nie wiadomo. Wiadomo natomiast z historii komunizmu, do czego prowadziły nadzwyczajne komisje do walki z nadużyciami wyposażone w duże, ale niejasne kompetencje. Lepiej poprawiać działania już istniejących organów do walki z przestępczością i wymiaru sprawiedliwości.

Po co nam IV RP?
Niektóre propozycje PiS zasługują na uwagę. Dotyczy to np. projektu, który wprowadza możliwość wydawania przez prezydenta na wniosek Rady Ministrów rozporządzeń z mocą ustawy, które wchodziłyby w życie po wyrażeniu zgody przez Sejm. Rozwiązanie to stawiałoby posłów przed rozstrzygnięciem zero-jedynkowym: przyjąć lub odrzucić propozycję rządowo-prezydencką. Chodzi tu o uniemożliwienie parlamentowi "psucia" ustaw przedłożonych przez rząd. Jest to interesująca, choć wymagająca dyskusji propozycja.
Do rozważenia pozostaje też koncepcja pewnego ograniczenia roli samorządu sędziowskiego i przyznania niektórych jego kompetencji zreformowanej Krajowej Radzie Sądownictwa. Godny uwagi jest pomysł zastąpienia Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji przez Urząd ds. Radiofonii i Telewizji. Projekt PiS podkreśla konieczność wzmożenia opieki państwa nad rodzinami wielodzietnymi. Te i inne warte rozważenia zmiany można wprowadzić w charakterze poprawek do obecnej konstytucji. Dla umożliwienia np. zmiany ordynacji wyborczej do Sejmu z proporcjonalnej na większościową wystarczy z obecnej konstytucji wykreślić jedno słówko: "proporcjonalne".
W sumie jednak propozycje PiS nie przekonują do powoływania IV Rzeczypospolitej. Zubożają naszą ustawę zasadniczą o wartościowe i oryginalne ujęcia - np. szacunek dla różnic światopoglądowych i gwarancje bezpieczeństwa finansów państwa. Ograniczanie praw obywatelskich nie jest dobrym pomysłem na naprawę III RP. Nasze państwo pomimo słabości ma na swoim koncie także olbrzymie sukcesy: odzyskanie suwerenności, wyprowadzenie wojsk rosyjskich, wejście Polski do NATO i UE, postawienie gospodarki z głowy na nogi. Jan Nowak-Jeziorański mówił i pisał, że minione 15-lecie było okresem największych osiągnięć w historii Polski. PiS-owi nie udało się podważyć tej opinii.
Warszawa, kwiecień 2005.

Rafał Dymek, Marcin Święcicki


-------------------------
Rafał Dymek - student IV roku Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego, członek Unii Wolności, współpracownik Polskiej Fundacji im. Roberta Schumana.
Marcin Święcicki - minister w rządzie Tadeusza Mazowieckiego, prezydent Warszawy w latach 1994-99, koordynator OBWE ds. ekonomicznych, członek Unii Wolności.


... do strony głównej ... spis materiałów

 

Biuro Krajowe 
Unii Wolności
 
Marszałkowska 77/79 
00-683 Warszawa 
tel. 022 827-50-47 
info@unia-wolnosci.pl